Przywołuję siebie do porządku. Jakbym musiała.
Przecież to wszystko i tak jest kłamstwem. Podchodzę do Ciebie bliżej, by tylko sprawdzić czy żyjesz, czy pod tą powłoką kryją się jeszcze jakieś emocje, czy już tylko rezygnacja wypisana na twarzy. Tak bardzo chciałabym walczyć. Jeszcze bardziej wygrywać. A sił nie starcza na podniesienie broni i odnalezienie celu.
Mam powtarzać treści, którym nie ufam, jakby słowa mogły nieść ukojenie. Dawały odpowiedź, od dawna poszukiwaną. Składam się z liter, które nie tworzą całości.
Rezygnuję z możliwości, by nie poczuć konieczności. Poczekam jeszcze. Postaram się patrzeć inaczej, by inaczej zobaczyć nieograniczoną niczym całość.
Nie będę czuła lęku. Nie będę się siebie wstydziła. Pozwolę sobie na więcej, by za chwilę móc przesunąć granicę. Zatańczyć najszybszy z tańców.
W nocy stanę przy oknie. Będę wystukiwała rytm. Przywołam Anioła. Przypomnę sobie nasz język. Dotknę fragmentu życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz