Najtrudniej dba się o siebie. Dlaczego?
W świecie egoistów nadal najważniejszy wydaje się drugi człowiek - co pomyśli, co powie, jak oceni. Nadal ważniejsze jest przyglądanie się relacji z drugą osobą, niż relacji z sobą samą. Łatwiej mówić o tym co nie gra w układzie, w którym jest druga osoba niż ja.
Te pomieszanie liczb pojedynczych i mnogich burzy moją percepcję. Nie na początku jestem. Jako człowiek czy nawet jako kobieta, nie mówiąc o przyjaciółce, kochance, współpracowniczce. Nie. To są jakieś ostatki. To są jakieś namiastki układów, rzeczywistości, do których jestem doczepiona jak kwiatek do kożucha, w których nie czuję siebie.
Bo najtrudniej siebie poczuć. Dopuścić do głosu. Tę kobietę, człowieka, kochankę. Najtrudniej wejść z nimi w dialog pytając o ich oczekiwania, marzenia, plany. Nie zarzucać oczekiwaniami innych, ich opiniami, często krzywdzącym zdaniem. Nie wyznaczać im celów zgodnych z wizją innych. To takie trudne.
Zapominam o sobie. Idąc na łatwiznę mieszam osoby i liczby wierząc, że ich kolejność przyniesie odpowiedzi na pytania, których nigdy nie zdołałam sobie otwarcie postawić. Bywam kimś, kogo nie rozumiem. Jestem tylko tchórzem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz