tak szybko się zapomina, wypiera treści niechciane.
nie jest łatwo pamiętać każdego dnia o czymś, czego świadomość zdobyło się poprzez mozolną pracę.
przypominam sobie. próbuję. staram się uczyć na przykładach. przykładzie konkretnym, który dowodzi że nie wszystko jest tak oczywistym jak mogłoby się wydawać i najważniejszą osobą jestem ja sama. w moim życiu.
więc każdego dnia rano piję kawę, by pobudzić neurony. by rozbudzić szare komórki i wymagać od nich nieco więcej jak tylko podpowiedzi schematycznych. by wymusić na nich pamięć o osobach, z których warto brać przykład, choć wcale nie jest to najłatwiejszym i najprostszym rozwiązaniem.
w tak oczywisty sposób oddałam władzę nad sobą drugiej osobie. z oczami proszącymi poszukuję kolejnych, którym po prostu dam to, co moim być tylko powinno.
może to z nudów. może z braku wiary. bo nie o trud tu chodzi tylko o zmierzenie się z samą sobą, bez tłumaczeń, podstępnych argumentów, osób na które można zwalić winę za niepowodzenie.
dzisiaj już nikt mi nic nie każe. nie może. a ja nadal jak Ula z 2b szukam pani lub pana, co powie jak żyć i co zrobić, by było jak chcę.
wtorek, 13 marca 2012
poniedziałek, 12 marca 2012
Przyporządkowanie
przyporządkowanie zakończone. miejsce odnalezione. strach przyczajony siedzi w kącie i czasem ostrzy na mnie pazury, pokazując kto tu na kogo ma oko. przywołuje mnie do porządku i rozkazuje działanie, w momencie gdy tylko poczuję pozorny spokój. kiedy już wyda się mnie, że ja taka świetna jestem, że wiem, że już, teraz.
on wtedy się wynurza. głaszcze chłodną dłonią po rozgrzanej twarzy, wpatrując się w oczy z tym przebrzydłym pożądaniem.
posiada mnie na własność. na wyłączność. rządzi się mną, jak dyrektor. rozkazuje patrzeć w ciszy i w skupieniu kłamać w oczy własne.
uciekam. chronię się w kolejnych pustych słowach, powinnością podszytymi. że jeszcze to i tamto powinnam. coś innego też, ale nie wiem jeszcze co. za chwilę się dowiem. o tak. dowiem się z całą pewnością.
jaka ja zapominajka jestem. jak tylko w dupę cieplej się robi, zamykam powieki i we śnie podążam w kierunku sobie nieznanym. byle poczuć się bezpiecznie. pozornie bezpiecznie. pozornie siebie znając.
on wtedy się wynurza. głaszcze chłodną dłonią po rozgrzanej twarzy, wpatrując się w oczy z tym przebrzydłym pożądaniem.
posiada mnie na własność. na wyłączność. rządzi się mną, jak dyrektor. rozkazuje patrzeć w ciszy i w skupieniu kłamać w oczy własne.
uciekam. chronię się w kolejnych pustych słowach, powinnością podszytymi. że jeszcze to i tamto powinnam. coś innego też, ale nie wiem jeszcze co. za chwilę się dowiem. o tak. dowiem się z całą pewnością.
jaka ja zapominajka jestem. jak tylko w dupę cieplej się robi, zamykam powieki i we śnie podążam w kierunku sobie nieznanym. byle poczuć się bezpiecznie. pozornie bezpiecznie. pozornie siebie znając.
Subskrybuj:
Posty (Atom)