to tak jest. że przychodzi i odchodzi. że jest, a ty w tym po uszy. i znika. możesz wykonać ciężką pracę, by to utrzymać lub się z tego otrząsnąć, ale koniec końców oświecenie trwa zbyt krótko, by przełożyć to na codzienną radość.
będąc w tym myślisz, że to się nigdy nie zmieni. będzie tak trwało, do końca. pewny swego i przeświadczeń stworzonych na niewłaściwych argumentach, czekasz aż życie pokaże ci jak bardzo jesteś w błędzie.
ostateczność trwa tylko chwilę.
po niej przychodzi nowe.
wtorek, 29 listopada 2011
niedziela, 20 listopada 2011
Liczba pojedyncza
Zdaje się, że o rzeczach najbardziej banalnych człowiek najczęściej zapomina. Może bardziej - kobieta.
Nie nauczona walczyć o swoje, jak tylko coś zdobędzie, oddaje w imię chwilowego zainteresowania drugiej osoby. Zrobi wszystko, by innym było lepiej, na końcu przypominając sobie [o ile w ogóle], że gdzieś w tym wszystkim jeszcze jest ona.
Nie wiem czemu tak jest. Czemu najłatwiej zapomnieć o sobie i najtrudniej o siebie dbać. O własne samopoczucie, ciało, rozwój. O poszukiwanie pasji, zainteresowań, czegoś dla siebie tylko. Tak łatwo uwierzyć, że druga osoba wypełni pustkę za jaką same jesteśmy w swoim życiu odpowiedzialne. I tak trudno pogodzić się z tym, że nikt poza nami o nas samych pamiętał nie będzie.
Przyglądam się sobie. Z jaką gracją oddaję kolejne fragmenty mnie. Z jak silnym przeświadczeniem, że warto, że tego wymaga sytuacja, że tak być powinno. I czasem tylko zastanawiam się w momencie poczucia zagrożenia, że na własne życzenie pozbawiam siebie tego co najcenniejsze. Tego o czym zawsze powinnam pamiętać. Co powinno determinować moje wybory.
Kolejność osób w liczbie pojedynczej.
Nie nauczona walczyć o swoje, jak tylko coś zdobędzie, oddaje w imię chwilowego zainteresowania drugiej osoby. Zrobi wszystko, by innym było lepiej, na końcu przypominając sobie [o ile w ogóle], że gdzieś w tym wszystkim jeszcze jest ona.
Nie wiem czemu tak jest. Czemu najłatwiej zapomnieć o sobie i najtrudniej o siebie dbać. O własne samopoczucie, ciało, rozwój. O poszukiwanie pasji, zainteresowań, czegoś dla siebie tylko. Tak łatwo uwierzyć, że druga osoba wypełni pustkę za jaką same jesteśmy w swoim życiu odpowiedzialne. I tak trudno pogodzić się z tym, że nikt poza nami o nas samych pamiętał nie będzie.
Przyglądam się sobie. Z jaką gracją oddaję kolejne fragmenty mnie. Z jak silnym przeświadczeniem, że warto, że tego wymaga sytuacja, że tak być powinno. I czasem tylko zastanawiam się w momencie poczucia zagrożenia, że na własne życzenie pozbawiam siebie tego co najcenniejsze. Tego o czym zawsze powinnam pamiętać. Co powinno determinować moje wybory.
Kolejność osób w liczbie pojedynczej.
środa, 2 listopada 2011
Plan
Trudno określić czy to wynik ludzi, z jakimi ostatnio przebywam, nowej dziedziny jaka mnie zainteresowała, czy zmian zachodzących we mnie samej (które górnolotnie mogłabym nazwać dojrzewaniem), ale z człowieka gardzącego planem, stałam się człowiekiem usilnie tego planu potrzebującym.
I po raz pierwszy nie jest mi z tym źle. Może rzeczywiście zmieniamy skórę co 7 lat? Choć śmiałam się zawsze z tych, co mieli wytyczone od a do z działania, powoli dojrzewam w sobie, by pewne plany czynić. Nie bać się czasu, wyzwań, nowych celów. Stawiać je, odnajdywać w sobie i realizować. Krok po kroku. Tak, by patrząc za siebie (jeśli w ogóle przydarzy mi się coś takiego) móc stwierdzić, że wykorzystałam i czas i możliwości. Bez lęku. Bes strachu.
I po raz pierwszy nie jest mi z tym źle. Może rzeczywiście zmieniamy skórę co 7 lat? Choć śmiałam się zawsze z tych, co mieli wytyczone od a do z działania, powoli dojrzewam w sobie, by pewne plany czynić. Nie bać się czasu, wyzwań, nowych celów. Stawiać je, odnajdywać w sobie i realizować. Krok po kroku. Tak, by patrząc za siebie (jeśli w ogóle przydarzy mi się coś takiego) móc stwierdzić, że wykorzystałam i czas i możliwości. Bez lęku. Bes strachu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)