niedziela, 30 października 2011

Przekonanie

Dwa miesiące ciszy. Kłamałabym twierdząc, że nie było o czym pisać.
Nie było słów. Nie nadążałam za ich wyszukiwaniem i dopasowywaniem do codzienności. Wolałam, nie analizując każdego podejmowanego kroku, przyglądać się temu, co się dzieje. Stan bezsłowia niezmiernie mi w tym pomógł.
W zasadzie, zabrzmi to bardzo górnolotnie ale nie wiem ile jeszcze wspólnego mam z osobą, która zaczynała pisać pod szyldem studium przypadku. Jak przez mgłę pamiętam powody, jakimi kierowałam się zaczynając. Nie ma to dzisiaj znaczenia. Podobieństwa dopatruję się jedynie w wybielonych proszkiem myślach.
Sny pozostały niezmiennie zaskakujące. Sen nadal jest moją największą pasją.
Nadal mam niebieskie oczy.
Zmieniłam się. I po raz pierwszy od bardzo długiego czasu mam wrażenie, że nie jest to zmiana jedynie w obrębie nazewnictwa.
Przeczytałam raz jeszcze co właśnie napisałam. Jakie to niemiarodajne. Jak przedziwnie płytkie w odniesieniu do wielowymiarowej rzeczywistości, w której jeszcze nie do końca potrafię określić swoje miejsce.
Wiem tylko. Przekonanie, jak nigdy, mam silne, że jestem. I wreszcie mi z tym dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz