Nie więcej. Nie mniej.
Zdarza się, mogłabym powiedzieć. Czasem nawet mówię.
Zdaje się, że im mniej słów, tym więcej zrozumienia. Podobno wszystko jest kwestią za i przeciw, a reszta to zwykłe marudzenie. Kobiece komplikowanie sprawy. Naciąganie faktów. Oczywiście wcale nie musi tak być. Nie musi być inaczej. Nikt nie gwarantuje, że będzie.
Jak się uczepisz tak mocno jak ja czyjegoś spojrzenia, zrozumiesz. Z czasem, ale mimo wszystko, zrozumiesz jaki to błąd. Jaki metodologiczny niedorozwój. To się w Tobie pojawi zaraz po strachu, chwilę przed pustką.
Nie bój się tego. Od tego się nie umiera. Od tego ginie tylko w Tobie nadzieja związana z kimś, czymś. Plany na przyszłość nieosiągniętą. Żal za czasem oddanym komuś w imię relacji nietrwałej, z założenia nawet kruchej.
Nie walcz o to. Nie walcz ze sobą.
Te myśli są jak były. Będą jak są. Zmienią się po chwili, tylko nie czepiaj się ich jak wyznacznika drogi, którą powoli kroczysz. Nie potrzebujesz niczego więcej. Usłysz to. Odpowiedzi są w Tobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz