tak szybko się zapomina, wypiera treści niechciane.
nie jest łatwo pamiętać każdego dnia o czymś, czego świadomość zdobyło się poprzez mozolną pracę.
przypominam sobie. próbuję. staram się uczyć na przykładach. przykładzie konkretnym, który dowodzi że nie wszystko jest tak oczywistym jak mogłoby się wydawać i najważniejszą osobą jestem ja sama. w moim życiu.
więc każdego dnia rano piję kawę, by pobudzić neurony. by rozbudzić szare komórki i wymagać od nich nieco więcej jak tylko podpowiedzi schematycznych. by wymusić na nich pamięć o osobach, z których warto brać przykład, choć wcale nie jest to najłatwiejszym i najprostszym rozwiązaniem.
w tak oczywisty sposób oddałam władzę nad sobą drugiej osobie. z oczami proszącymi poszukuję kolejnych, którym po prostu dam to, co moim być tylko powinno.
może to z nudów. może z braku wiary. bo nie o trud tu chodzi tylko o zmierzenie się z samą sobą, bez tłumaczeń, podstępnych argumentów, osób na które można zwalić winę za niepowodzenie.
dzisiaj już nikt mi nic nie każe. nie może. a ja nadal jak Ula z 2b szukam pani lub pana, co powie jak żyć i co zrobić, by było jak chcę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz