I nadszedł czas. Przyszedł spokój, przyszło ukojenie. Radość z dnia, z towarzystwa, z bycia w określonym miejscu. Być może to chwilowe. Być może strach ostrzy sobie tylko pazury, ale jakie może to mieć teraz znaczenie?
Oczekiwanie na wynik przestało spalać mnie w czasie. Co ma być, będzie powtarzam sobie. Z tą pewnością, że bez względu na wszystko, poradzę sobie. A czas nie wrogiem, a sprzymierzeńcem teraz jest.
Są plany, są chęci. Nie teraz? To za chwilę. I tak zrobiłam co mogłam. I wiem, że jakkolwiek się teraz wszystko nie potoczy, odnajdę w tym miejsce dla siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz